krzara prowadzi tutaj blog rowerowy

krzara

Pętla górno-dolna z dokręceniem

  • DST 204.00km
  • Teren 25.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 czerwca 2009 | dodano: 14.06.2009

7.00 - Ruszam wymazać kolejną białą plamę na mojej rowerowej mapie woj. śląskiego.
To Toszek. Przed nami co najmniej 160 km, głównie asfaltami. Planowana trasa zostaje nazwana pętlą górno(dojazd przez Lubliniec, Krupski Młyn) – dolną (powrót przez Tworóg , Koszęcin).
Życie nanosi jednak poprawki. Co jakiś czas odzywają się moje skłonności do błądzenia, szukania przygód, podziwiania nowych miejsc. Pogoda nie straszy to i moje ciągotki kwitną. Dokładamy tu dychę , tam dychę aż zapachniało życiówką.
Ale po kolei. Napiszę co warto min zaliczyć na tej pętli:
- ścieżkę rowerową z Lublińca do Kokotka (laskiem w te i we w te daje 14 km)
- Wielowieś (pałac hr Verdugo, obecnie USC czynny od pon. do sob.)
- kaplicę w Gaju ( mini kościółek w polach przed Toszkiem otoczony czternastoma lipami z czternastoma stacjami drogi krzyżowej)
- Zacharzowice (otwarty, przepiękny, drewniany kościółek na szlaku Architektury drewnianej)
- Sieroty (cyknąć sobie zdjęcie z napisem miejscowości)
- Brynek (pałac von Donnersmanków z ogrodem botanicznym)
….......
Oczywiście odpuszczamy sobie ciekawe ale znane nam już miejsca. Najważniejszy cel wyjazdu - zamek w Toszku zostaje zdobyty. W dodatku przypadkowo, oryginalnie, stromym, leśnym podjazdem od tyłu.
W nagrodę za zmaganie się cały czas z wiatrem i na pewno a conto, dostaję na zamkowym dziedzińcu pół szarlotki z popitką od mojej dzielnej, niedzielnej towarzyszki.
TU UKŁONY W JEJ STRONĘ za pomysł ambitnej wycieczki i przeprosiny za czasami męskie tempo.
Pod domkiem rozstrzygała się sprawa życiówki.
Prosta kalkulacja. Teraz albo kto wie kiedy. Postawiłem na mało eleganckie dokręcanie.
Przedwczoraj było 102 to dzisiaj dokręcę do 2 x 102.
I udało się podwoić.
Jak długo przetrwa ta nowa życiówka?" title="204" width="600" height="450" />

204 © anwi



Cisza nikim niezmącona

  • DST 102.00km
  • Teren 10.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 czerwca 2009 | dodano: 12.06.2009

Ale fajne kółko wyszło.
14:00. Ruszam bez względu na kaprysy pogody. Ciągnie mnie nad jezioro w Jeziorze.
Raz, jedyny raz tam byłem i urzekło mnie to miejsce. Siedzisz na maleńkim pomoście dla wędkarzy, ogarniasz wzrokiem całą taflę jeziorka zaszytego w lesie, słuchasz ptactwa, wcinasz kanapkę, a jeśli przygrzewa słoneczko i nie ma nikogo wkoło to przepadłeś. Będziesz tu wracał.
Ta nikim niezmącona "cisza", dzisiaj koi poczwórnie. Jadąc przez Blachownię, Cisie dopadły mnie chmury gradowe. Zrobiło się biało na asfalcie. Kuleczki gradu jak śrut waliły po kasku. Było ciekawie. W sumie lepsze to niż krople deszczu. Jezioro w Jeziorze wynagradza słoneczkiem na którym szybko schną ciuchy. I w drogę. Bór Zapilski, Truskolasy (zdrowaśka w przepięknym, drewnianym kościółku p.w. św Mikołaja), Hutka, Kłobuck. Tu dopadła mnie burza, którą grzecznie przepuściłem chowając się pod pierwszy napotkany daszek.
Z Kłobucka fajny asfalcik do Kamyka, odskok na Kopiec, Biała, Żabiniec itd.



wypad ustawiony pod koszulkę

  • DST 86.00km
  • Teren 30.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 7 czerwca 2009 | dodano: 07.06.2009

Siedzę przed kompem w koszulce XIV marszobiegu Olsztyn 2009. O jak fajnie. Ale jakich to ja musiałem forteli użyć żeby o nią powalczyć. No bo od tygodnia prawie zaklepany był wyjazd do Toszka. Czemu nie. Tam jeszcze nie byłem. Problem w tym że co jakiś czas ciągnie mnie do biegania a to nie zawsze pasi moim współbikerom. Powiem więcej wogóle im to nie pasi. Olsztyn kusił zaś kolejną a dla mnie pierwszą edycją marszobiegu. Tylko 6km ale za to w jakiej cudownej sceneri. Na pomoc przyszła mi pogoda a właściwie niepogoda. Cały tydzień straszyło deszczem i chłodem. Niby nie wymiękam ale nie okazywałem entuzjazmu do całodziennego wyjazdu. A jak przeczytałem że mogę dorzucić do mojej powiększającej się kolekcji okolicznościową koszulkę za free, sprawa była jasna. Pozostało udobruchać moich współbikerów. Zaproponowałem im czterogodzinną jazdę po marszobiegu. Widać się lubimy bo mało że przystali na to, to jeszcze kibicowali mi na całej trasie. Dzięki.
Spełniło się moje marzenie o zaistnieniu w olsztyńskim marszobiegu (gorąco polecam). Przyszedł czas na rower. Niebo na przemian, raz zaciągało się deszczowymi chmurami i pozwalało im lać, drugi raz dopuszczało słońce do głosu. Złoty Potok, Pustynia Siedlecka, Zrębice, snak(dosłownie podwójna kicha, cała nasza trójka nie miała pompki, dopiero u chłopa w zagrodzie nabiłem kompresorem) Olsztyn, domek (nie jeszcze nie). Pojechaliśmy wzdłuż Warty na Jaskrowskie górki szukać mojej pompki. Przedwczoraj trenowałem tam z Pawłem i wypadła z uchwytu. Niestety pudło. A może już czas kupić sobie nową z manometrem? Dobranoc" title="Zdjęcie z wycieczki rowerowej" width="600" height="450" />

Zdjęcie z wycieczki rowerowej © anwi



Jest się na kim wzorować

  • DST 41.00km
  • Teren 25.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 5 czerwca 2009 | dodano: 05.06.2009

Godzina 17. Dzwoni Paweł i proponuje dwugodzinny trening. Chce przetestować nowe kewlarowe oponki Pythony. Pełne zaskoczenie. Tyle co wróciłem z pracy.
Wchodzę w to. Mam godzinę na przygotowanie się. Wlewam Poweradea do bidonu....
Ostro bujamy się na ścieżkach wzdłuż Warty. Zaliczam z dziesięć razy krótką ale techniczną ósemkę po górkach. Paweł koryguje moje błędy. Tyłek bardziej do tyłu na zjazdach!
I dalej piaszczystymi ścieżkami. Znowu odskok w lewo ze ścieżki i długi, wąziutki, cholernie ambitny trawersik wzdłuż zbocza góry.
Dobra rada Pawła: nie przechylać się na boki żeby nie zjechać z wąziutkiej ścieżki, brać gałęzie na kask, nie stracić równowagi bo po prawej cały czas przepaść.
Odpuściłem sobie powrót tym samym trawersikiem. Innym razem. I tak sporo wrażeń dzisiaj.
Walimy dalej. Za Przeprośną Górką dłuuugi leśny podjazd. Robiłem to już kiedyś ale nie pod okiem profesora. Zaliczony. Teraz na czerwony rowerowy, na Zieloną Górę. Laskami. Czuję się jak po red bulu. Wypadamy na asfalt w Kusiętach.
Czas wracać. Ciśniemy i sprawdzamy tętno. Moje ok 130. Postanawiam kupić sobie pulsometr z zegarkiem. Przyda się też na bieganiu i na biegówkach.
Dorzucamy jeszcze terenowy podjazd pod Srebrną Górę i zaczynamy roztrenowanie.
Dzięki synku.



Pistacje królewskie

  • DST 51.00km
  • Teren 25.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 31 maja 2009 | dodano: 31.05.2009

Mamy z pistacjami ale tylko z pistacjami luksusowymi.
Powiedziała pani przyjmując zamówienie na lody.
A czym się różnią od pistacji normalnych?
Grzecznie spytałem ową panią.
Te są specjalnie sprowadzane i po 3,50 za gałkę.
Uznałem to za wyjątkową okazję.
Poprosiłem więc te królewskie.
Pytasz gdzie serwują?
Wybierz się po nie do Consonni w Kamyku.
Dodatkowo, po drodze, przy drodze, po prawej stronie, na wyjeździe z Białej na Kopiec zobaczysz w klatkach piękne pawie. Nie da sie przy nich nie zatrzymać. Czarują swoimi ogromnymi, rozłożonymi wahlarzami.
Dziwisz sie że wyszło 51?
Kluczyliśmy.
A jak już licznik wskazywał ponad 40, zawróciłem i dokręciłem polnymi ścieżkami do pięćdziesiątki.
Śmiejesz się?
Przecież niejeden dokręca.



Dzień Mamy

  • DST 51.00km
  • Teren 5.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 maja 2009 | dodano: 28.05.2009

Po pracy na Stradom, na grób mamy. A potem nie schodziła 30 z licznika. Asfalcikiem na Konopiska, Blachownię i z powrotem.
Żeby dokręcić do 50 pojechałem poskakać na przepustach porobionych na ścieżkach Lasku Aniołowskiego. Czemu nie ćwiczyłem przeskakiwania przed Istebną?



Chleb ze smalcem

  • DST 141.00km
  • Teren 20.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 maja 2009 | dodano: 18.05.2009

Dla częstochowskiego bikera niedzielny wypad asfalcikami do Krakowa to bułka z masłem. W niczym nie przypominał Juramarathonu z 2007 roku mimo że start i meta w tych samych miastach. Ni jak nie da się porównać wycieczki sfalcikami (135km) do zawodów czerwony rowerowym (185km).
Ale wspomnienia odżyły.
Wrzuciłem te same semislicki oponki (Kendy Kobry),
nafaszerowałem się makaronem z tuńczykiem,
zatankowałem isostar do camelbaga,
o 7.00 wyfrunąłem z mieszkania.
Na dobry początek łapię snaka na częstochowskich chodnikach. Kiedyś przecież trzeba ćwiczyć wymianę oponki. Na JM też, tyle że na 60 km w Podlesicach pozbyłem się zapasu. I wtedy, i teraz dobitka tylnego.
Rześki ranek i jazda ze wspaniałymi przyjaciółmi pozwala zignorować nawet czarnego kota przebiegającego drogę. Jest dobrze.
Podejmujemy małą głodówkę aby zwielokrotnić smak chleba ze smalcem,jurajskiej atrakcji, na który chcemy sie zatrzymać gdzieś za Pieskową Skałą.
cdn" title="Odżyły wspomnienia" width="450" height="600" />

Odżyły wspomnienia © anwi



Po raz trzeci

  • DST 60.00km
  • Teren 30.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 maja 2009 | dodano: 09.05.2009

Lubię to miejsce. Stadion Olsztyński na obrzeżach lasu. Podobnie jak w Blachowni.
Wspaniałe miejsca na imprezy biegowe. Po raz trzeci (2007 i 2008r zaliczone) przyciągnęła mnie tu jak magnes akcja Polska Biega. Ukłony dla organizatorów i uczestników. Ale co to ma wspólnego z rowerem? A właśnie że ma i to dużo. Z Częstochowy dojechałem rowerkiem zaliczając 20 kilometrową rozgrzewkę a po biegu (nagroda i dyplom dla naj....) prosto w Sokole. Niestety nie za długo bo.....Ale na powrocie teren okrasiłem kamienistym podjazdem pod Przeprośną (w zeszłym roku trenowałem tu z Tomkiem przed Eksplorisem w Zakopcu. Oj będzie tu tętnić życie jak ukończą budowę Dziennego Domu Pielgrzyma. Rzut oka na cudowny widok na Częstochowę z Jasną Górą po środku i powrót ścieżką wzdłuż Warty.



Ogrodnik hrabiego von Ballestrema

  • DST 103.00km
  • Teren 60.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 3 maja 2009 | dodano: 04.05.2009

Pogoda murowana. Kierunek na Lubliniec może mi dzisiaj wiele załatwić.
Pchamy się niebieskim rowerowym przez lasy Blachowni, Herb i Górnej Liswarty.
Przyroda goi rany po zeszłorocznej trąbie powietrznej. Dywan zielonych jagodzin czeka na upragniony deszcz. Susza od przeszło miesiąca.
A mnie to dziwne bo wcześniej nie dane mi było tu być.
Są! W mateczniku otoczone siatką. Objeżdżam pękaty matecznik, doglądamy je jak ogrodnik hrabiego Ballestrema. Na razie obsypane ostrymi pąkami, ale wkrótce wybuchną kwieciem. Pomnik przyrody, rezerwat rododendronów "Brzoza". Obok przebiega jelonek.
A w pobliżu, nad zarastającym stawem Nowa Brzoza potworna żabia kakofonia. Drewniany pomost przybliża świat żab.
Piękny, drewniany domek myśliwski i drewniany kościółek. Niestety tylko na planszach przy stawie. To nie te czasy Arlekinie, nie te czasy. Dziś.....



Czasówka- test

  • DST 43.00km
  • Teren 15.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 2 maja 2009 | dodano: 04.05.2009

Z domu, czerwonym rowerowym do Olsztyna, nawrót na rynku i tą samą drogą pod dom.
42,8 km / Vśr 24,2 (na półmetku w Olsztynie Vśr 23,5) Wynik nie dołuje. Zobaczymy za miesiąc.