krzara prowadzi tutaj blog rowerowy

krzara

Byle poczuć siodełko.

Piątek, 25 czerwca 2010 | dodano: 25.06.2010

Cieszy każda chwila na rowerze.



A wieczorkiem na saunę

Czwartek, 24 czerwca 2010 | dodano: 24.06.2010

Słyszałem w radiu, że podobno zaczęło się lato.



Brykanie po górkach

Sobota, 19 czerwca 2010 | dodano: 19.06.2010

14:00
Wyrywam się na siłę z domu. Chociaż na dwie, góra trzy godzinki.
Poddenerwowany, wkurzony, bez obiadu. Może na rowerze znajdę fajne chwile.
Anwi zaproponowała górski ale ponoć bezpieczny trening w nieznanym mi terenie.
Czuję, że stres może zagłuszyć tylko zrobienie czegoś trudnego.
I tak było.



Za trzecim razem


Na szczęście nie ma kamoli


Tu się nie udało podjechać ale zjadz kilkakrotnie zaliczony.


Łagodny zjazd.


Z fotografem.



Zamiast samochodem

Piątek, 18 czerwca 2010 | dodano: 19.06.2010

Nie ma się na dalekie wycieczki.



A wieczorkiem na saunę

Czwartek, 17 czerwca 2010 | dodano: 17.06.2010

Ale bym pojeździł!



Podwójny nelson

Piątek, 11 czerwca 2010 | dodano: 13.06.2010

Czytając komentarz niradhary o Biegu na Hrobaczą od razu pomyślałem, że to będzie to. Super przygoda, super spotkanie.
Lubię, upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Rowerek, góry, widoki, spotkanie z krokodylami (niradharą i kajmanem), ognisko, gitara, piwko, bieg górski. Bogato. Wici puszczone, prognoza upałów nie odstrasza, czwartkowa sauna zaliczona, forma zwyżkuje i co najważniejsze jest zgoda brata na podmiankę przy tacie. Zawali co prawda turniej siatkarski ale bratu nie odmówi i przyjedzie z Warszawy na dwa dni.
Na saunie dostaję cenne, praktyczne wskazówki od Hercusia (mistrz górskich biegów). Koniecznie litr izotonika godzinę przed biegiem. Piątek to dopinanie wszystkich spraw przed sobotnim, rannym wyjazdem. Przygotowanie roweru, ciuchów, żarełka, śpiewników itd. Rowerkiem to tu, to tam.
Wyszedłem też wcześniej z pracy. W domu z godziny na godzinę sytuacja z tatą robi się nieciekawa. Noga spuchnięta w kolanie, ból, utrudniony kontakt, wysoki cukier, niskie ciśnienie, niemoc wręcz bezwład. Wali się misterni przygotowany plan wyjazdu. Dzwonię do niradhary i anwi i odwołuję przyjazd. Jako niepoprawny optymista liczę jednak, że sobota przyniesie poprawę. Włączę ortopedę, urologa, uczynią cuda i w miarę spokojnie będę mógł zostawić ojca pod opieką brata. Rodzi się plan B tzn wyjazd jednodniowy tylko na zawody. Jadę rowerkiem na dworzec sprawdzić ranne, niedzielne połączenia z Bielskiem. Jeśli wyjadę o 6:20 to w Bielsko Białej będę o 9:30. Zabiorę ze sobą rower by móc łatwo przemieścić się do Kóz (start biegu) i wywinąć pętlę Kozy, Kobiernice, Porąbka, Międzybrodzie Bialskie, Przegibek, Straconka, BB. Kusi też wjazd na Hrobaczą od Międzybrodzia Kobiernickiego. Wszystko fajnie tylko jak pogodzić to z biegiem na Hrobaczą rozpoczynającym się o 14:00? Przed, po? Czy czasu starczy? Życie pokaże. Może uda się zahaczyć o krokodyli? Nie mówię o nowym planie nikomu bo staję się niewiarygodny. Dla odreagowania wieczorkiem godzinka biegania z kumplem i żywiec.
Rano karetka do szpitala na ostry dyżur. Szpital , w którym leczyłem złamane biodro. Nie ukrywam, że liczę na pomoc przyjaciół. RTG i diagnoza. Zapalenie kolana. Czyli lepiej niż sądziłem. Niestety kopią się sprawy urologiczne. Trzy kroplówki i dalej źle. Jednak nie zostawiają ojca w szpitalu tylko transport do domu i obserwacja. Jest i oczekiwany telefon od brata. Przyjechał do Częstochowy ale najpierw postanowił odwiedzić teściową. Cały poddenerwowany bo mieszkanie zamknięte i od godziny szuka teściowej. Z ojcem gorzej. Ponownie dzwonię na pogotowie. Czekam na lekarza. Mam i kolejną informację od brata. Podejrzewając najgorsze wezwał straż, która wchodząc przez okno zastała nieprzytomną mamę na podłodze w kuchni. Pogotowie zabrało ją do tego samego szpitala. Wylew. Brat pyta czy mogę jutro nie jechać na zawody. Musi zostać przy mamie. Oczywiście. A ja muszę być przy tacie. Na podwójnego nelsona nie ma rady.



Na XV Marszobieg do Olsztyna

Niedziela, 6 czerwca 2010 | dodano: 06.06.2010

Zdobyłem dzisiaj koszulkę oraz kolarskie rękawy i nogawki.
Białą koszulka za dobre miejsce w Marszobiegu (6km, 30:21)
Czerwone, kolarskie rękawy i nogawki od ostrego słońca. Pierwsza, kolarska opalenizna w tym roku. Najzabawniej wyglądają tacy na plaży.

PS
Od tygodnia chodzi mi po głowie Bieg na Chrobaczą Łąkę. To sprawkaniradhary
Dzięki za info. Miałem przyjechać do Was pojeździć a może wyjść na to, że przyjadę pobiegać.



Po szerokości (mapy)

Sobota, 5 czerwca 2010 | dodano: 05.06.2010

Od rana czułem, że ogarnę się tak jak wczoraj dopiero około godziny 16.
Wyszło trochę lepiej bo wystartowałem o 15:30.
Ale za to najedzony i słońce już mniej prażyło. Rano w łóżku przyglądałem się mojej ulubionej i bardzo sfatygowanej mapie Jura Krakowsko-Częstochowska, część północna. Na skraju po jej lewej stronie Częstochowa. Na skraju po jej prawej stronie miejscowość Podlesie. Gdyby tak polecieć po szerokości od końca do końca mapy? Spodobał mi się ten pomysł. Jedna mapa, sporo nowych dróg, jest i teren. Nie wymieniam miejscowaści bo jest ich na tej trasie ponad trzydzieści.
Cała trasa jest pętlą po bardzo płaskiej elipsie.
W jednym miejscu (za miejscowością Rajsko) musiałem zawrócić bo drogę zalała Warta. Dzieciaki kąpią się już w rzece, chabry pokazują się już w młodych zbożach. Czas już myśleć o lecie.
Sportowo, cztery godziny kręcenia. Dla urozmaicenia złapałem kapcia w lesie. A miałem tam nie wjeżdżać.



Wielka chęć kręcenia.

  • DST 90.00km
  • Teren 15.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 czerwca 2010 | dodano: 04.06.2010

Wreszcie o 16:30 jestem wolny i ruszam przed siebie.
Chciałoby się zaliczyć jakieś nowe odcinki ale nic mi do głowy nie przychodzi. Nie wiem nawet czy wyruszam na 40km, 60 czy więcej. Kusi teren ale tam może być mokro.
Zaczynam moim ulubionym, czerwonym rowerowym w kierunku Olsztyna. Sporo kałuż i ...
Zdębiałem. Leśna dróżka, którą dziesiątki razy jeździłem zapadnięta na kilkudziesięciu metrach! Od pewnego momentu, jak zobaczyłem ją zrytą przez wodę wydawała się podejrzana. A tu pozapadana. Ileż tu wody musiało napierać?!
Widząc to generalnie odpuściłem teren. Jednak nie ciągnęło mnie do Olsztyna.
W Kusiętach odbiłem w lewo na Turów (przez Joachimów) potem na Przymiłowice. Tu widzę drogowskaz "Dwór Zielone Wzgórza". Kilka razy na wyjazdach mijałem ten napis. Dzisiaj postanowiłem to zmaterializować. Jadę i jadę. Jest kolejny i znowu ten sam kolejny drogowskaz tylko dworku nie widać. Dopiero w Bukownie go namierzyłem. To poprostu nowy, dwa lata temu wybudowany, wieloskrzydłowy obiekt o przeznaczeniu np na przyjęcia weselne. Taki sobie. Dalsza droga to Zagórze, Żuraw, Lusławice, Czepurka, Piasek, Skowronów (górą), Ciecierzyn, Zrębice, Biskupice. W Biskupicach trzy razy podchodzę do próby bicia rekordu prędkości na nowym asfalcie koło Stajni Biały Borek. Pierwsza dała 64,5. Druga 66,5. Trzecia 68,5. Niby progres ale boczny wiatr nie pomagał. Czyli nie udało się ale zabawa cieszy. Przy okazji obserwowałem bogate towarzystwo, które przyjechało na występ Andrzeja Sikorowskiego. Bilety po 70zł ściągnęły raczej tylko tych co jeżdżą wypasionymi brykami. Też bym chciał ale ja mam tylko rower.
Akurat przejeżdżałem koło Sikorowskiego jak szedł koło Stajni i to mi musiało wystarczyć.
Odpuściłem sobie kolejną próbę bicia prędkości bo to byłoby 70,5 a to tylko wyrównanie życiówki. Wreszcie kieruję się na Olsztyn potem terenem na Skrajnicę, Odrzykoń i Czewka.



Sauna

Czwartek, 3 czerwca 2010 | dodano: 03.06.2010

U Tomka