krzara prowadzi tutaj blog rowerowy

krzara

Rower wygodnictwo.

Poniedziałek, 17 grudnia 2012 | dodano: 18.12.2012

.
.
Od października co poniedziałek od 20:30 dwie godziny na sali gimnastycznej. Godzina potu i godzina piłki. Rowerek dowiezie na toto i przywiezie z tego tam. . Najpewniejszy, najwygodniejszy, najtańszy, najpunktualniejszy transport. Może i pachnie wygodnictwem czy skąpstwem.



Rower symbolicznie.

Niedziela, 16 grudnia 2012 | dodano: 16.12.2012

.
.
Zima chwilowo odpuściła i można było spokojnie kręcić. Jednak mnie dzisiaj ciągnęło by nadrobić zaległości "z buta". Marzył mi się w tym roku pierwszy w życiu maraton ale nie wyiszło. Marzenie pozostaje. Czy potrafię się z tym zmierzyć w nadchodzącym roku? Dzisiaj na treningu wyszedł półmaraton w dwie godziny ale wiem, że nijak to się ma do pełnego.
A rower jak co dzień tyle, że symbolicznie.



Morsy w wannie

Niedziela, 9 grudnia 2012 | dodano: 09.12.2012

.
Śnieżek pobielił wszystko dookoła a mrozik skuł Częstochowski Bałtyk więc tutejsze morsy w osobach Zabieganych wyrąbały pierwszą tej zimy wannę. Zaroiło się od foczek i morsów a że pachniało jeszcze mikołajkami więc czerwień wzbogaciła zimowy koloryt.


Morsy.


Nasze foczki.

Minusów tylko siedem a plusów?. Wesoło, zdrowo, przyjaźnie, spontanicznie...


Coraz więcej osób morsuje się. Wkrótce trzeba będzie kuć większą wannę.

Wiara w moc gorącej herbaty z rumem łagodziła ból przemarzniętych palców u rąk.
Chciałem dzisiaj trochę pokręcić na rowerze, więcej niż tylko na morsowanie i z powrotem. Udało się. Po powrocie do domu pocałowałem klamkę zamkniętych drzwi i wróciłem nad zbiornik szukać zgubionych kluczy.


Nasze opustoszałe morsowisko na zbiorniku Bałtyk.

I tym razem miałem wielkiego farta.


Są!!!

W drodze powrotnej zahaczam o Jasną Górę. Jakaś dziękczynna zdrowaśka się należy.



Jeszcze tylko rzut oka na największą choinkę w Czewce i domowe ciepełko.



Pomocnicy Św. Mikołaja

Czwartek, 6 grudnia 2012 | dodano: 07.12.2012

.
"Często dar jest niewielki ale skutek z niego ogromny."
..................Seneka Młodszy
.
Nieprawdopodobne, a jednak... Dwie godziny przed naszą akcją sypnęło śniegiem. Tylko tego nam brakowało bo pomysł aż prosił się o zimową scenerię.


Z dzwonkiem i w czapce Mikołaja przybiegam punktualnie o 18:50 w Aleje na zbiórkę Zabieganych,


dzisiaj w roli pomocników Św. Mikołaja.

Mamy do rozdania wśród dzieciaków spoooro czekoladowych mikołajów. Co tydzień o tej porze biegamy w ramach treningu po trasie Biegu Częstochowskiego. Dzisiaj dodatkowo podczas biegu, wpadniemy na kilka chwil do ośrodków, w których przebywają biedne dzieciaki. Powiadomiliśmy wcześniej opiekę o naszych nalotach więc czekają na nas i ku naszej ogromnej radości wszędzie spotykamy się z entuzjastycznym przyjęciem.
Dzwonki i nawoływania "ho, ho, ho, hoooo" otwierają przed nami drzwi. Robi się czerwono, wesoło i jakby świątecznie.


W Domu Małych Chłopców przy ul. Kubiny


W internacie dziewczynek przy szkole specjalnej Nr 43
(były śpiewy i tańce)


W Ośrodku Wychowawczym przy ul. Wyszyńskiego

To była również i dla nas niecodzienna zabawa. Na ulicach pozdrawiali nas przygodni, uśmiechnięci przechodnie. Kierowcy klaksonami.
Na koniec po przebiegnięciu dwóch pętli czyli 10 kilometrów odtańczyliśmy taniec Mikołajów trzymając się za ręce w tanecznym kręgu wokół olbrzymiej choinki na centralnym placu przed ratuszem.
Pomysł chyba przyjął się na stałe.



Nadszedł czas kalesonów i kominiarek.

Niedziela, 2 grudnia 2012 | dodano: 03.12.2012

.
Najwyższy czas dopuścić zimę do głosu. Od wczoraj zagościł minus. No cóż, przywróciłem do łask kalesony i nałożyłem kominiarkę.
Anwi zaproponowała odszukanie jaskini w Skałkach Dużych leżących w sąsiedztwie zamku Olsztyńskiego




Otwór jaskini w Skałkach Dużych





Zadanie wykonane. Otwór jaskini namierzony. Na wiosnę zajrzymy do niej.
Przyjmuję zaproszenie na barszcz ukraiński w naszym ulubionym barze pod zamkiem.
W drodze powrotnej zatrzymujemy się w Górach Towarnych.


Schronisko w Górach Towarnych.



Otwór jaskini Dzwonnica.



81 Częstochowska Masa Krytyczna

Piątek, 30 listopada 2012 | dodano: 03.12.2012

Dzisiaj pod koniec masy rozpoczęła się zima.
Stawiło się tylko 54.
Ubywa nas.



A gdyby tak w Siedlcu?

Niedziela, 25 listopada 2012 | dodano: 01.12.2012

.
W 2013 roku razem z anwi chcielibyśmy zaproponować dwudniowe jurajskie spotkanie bikerów na Jurze gdzieś w pobliżu Częstochowy. Takie tam, na luzie, ze wspólnym kręceniem i gitarą przy wieczornym ognisku. Mając w pamięci rewelacyjny Miting w Kobiernicach u Niradhary i Kajmana oraz śledząc imprezy integracyjno-sportowe u Kosmy liczymy, że i nasze spotkanie przyciągnie grono przyjaciół. Przy okazji spróbujemy pokazać z siodełka roweru mniej znane a ciekawe miejsca naszego odcinka Jury.
Propozycję skierujemy do wszystkich chętnych. Licząc się z indywidualnym podejściem uczestników do pobytu chcielibyśmy wytypować miejsce spotkania, które zadowoliłoby każdego.
Dzisiaj wybieramy się 30 km od Częstochowy by sprawdzić ofertę Schroniska Młodzieżowego w Siedlcu.


Budynek odnowionego w tym roku schroniska.

o schronisku


Spod Schroniska Młodzieżowego w Siedlcu.

Na odjezdne otrzymujemy od kierownika schroniska kilka map okolic Siedlca w tym dla rowerzystów. Naszą uwagę zwracają zaznaczone jaskinie: Na dupce i Na Kadzielni. Pierwszą znamy a tą drugą postanawiamy dzisiaj odszukać. Obie leżą na trasie Ścieżki dydaktycznej, którą schronisko wytyczyło na potrzeby swoich gości. Ścieżka na razie zaznaczona tylko na mapie. W terenie pozostaje samemu nawigować co też ma swój urok. O ile zlokalizowanie Góry Kadzielnia nie jest problemem to odnalezienie otworu małej jaskini (schroniska) na tej górze wymaga łutu szczęścia. Co rusz szerokie wąwozy, rozległe zagłębienia i rozrzucone grupy wapiennych ostańców w bukowych lasach.


Szukaj wiatru w polu. A może wśród tych skałek?

Godzinne poszukiwanie nie przynosi rezultatu. Po powrocie do rowerów podejmujemy jeszcze jedną próbę odnalezienia otworu jaskini tym razem w innym kierunku. I udaje się!


Skałka z otworem jaskini Na Kadzielni.

Wapienne grupy ostańców ukryte w bukowych, srebrnych lasach są tak piękne, że musimy tu jeszcze wrócić. W drodze powrotnej zatrzymują nas skałki położone za Trzema Jesionami. Okazuje się, że i one mają swoją jaskinkę.


Otwór jaskinki pod skałami leżącymi za Trzema jesionami w Siedlcu.



Tarnina w tym roku obrodziła

Niedziela, 18 listopada 2012 | dodano: 21.11.2012

.
.
Nową groblą wzdłuż Warty docieramy do mostu w Mirowie. Po drodze podziwiamy loty łabędzi nisko nad korytem rzeki. Słychać charakterystyczny łopot skrzydeł. Dla rozgrzewki kamienisty, ambitny podjazd pod Przeprośną Górkę. Miła pogawędka z grupą Rafika i dalej asfaltem do Mstowa. Marzy nam się udany zbiór dorodnej tarniny na pobliskich górkach. Faktycznie tarnina w tym roku obficie obrodziła.





Zbieramy do żołnierskiej menażki pamiętającej II wojnę światową. To pamiątka, którą anwi przechowuje po ojcu.
Zadowoleni ze zbiorów lądujemy na pizzy posciutto (ser, szynka, pomidor, oregano + sos czosnkowy) w pizzerii "Pod stodołami".
Jeszcze tylko odnalezienie (dla mnie po raz pierwszy) żydowskiego cmentarza w Mstowie i ku domowi na niedzielny rosół.


Jedna z kilku pozostałych, przewróconych macew zarastających trawą.



Niepodległościowy trening od świtu do zmierzchu.

Poniedziałek, 12 listopada 2012 | dodano: 12.11.2012

.
.
To będzie się dłuuugo goić. Na obu stopach krwawe ślady przeszło 70 tys. kroków, którymi od wschodu (6:51) do zachodu (16:01) słońca pokonałem 64 km na kijach. Czyli dziewięć godzin NW non stop.



Stało się już naszą klubową, świecką tradycją przemierzać systemem sztafetowym pięciokilometrową pętlę po Promenadzie i lasku aniołowskim w dniu Święta Niepodległości od świtu do zmierzchu. Większość robi to rekreacyjnym biegiem ale mile widziane są i inne formy pokonywania dowolnych zmian: NW, rolki, nartorolki, rower, z psem...
Ten rok, w którym wyjątkowo często sięgałem po kije startując w dziesięciu zawodach Nordic Walking zapragnąłem zakończyć mocnym akcentem NW, po prostu wyśrubowaną życiówką. Postawiłem przed sobą konkretne zadanie: przez całość świątecznego treningu napierać na kijach. Matematycznie wychodziło, że mógłbym nabić sześćdziesiąt kilometrów pod warunkiem, że baterie nie wysiądą, nie dopadną mnie skurcze nóg i nie nabawię się poważniejszych bąbli. Przez tydzień wcinałem pestki dyni by naturalnie domagnezować się i smarowałem stopy maścią ochronną. Wielkim sprzymierzeńcem stała się też śliczna, jesienna pogoda.



Pokonując prawie trzynaście razy pętlę, co rusz pozdrawiany przez uczestników kolejnych zmian sztafety i przy obecności licznych mieszkańców Częstochowy, którzy okupowali promenadę i ścieżki lasku szczęśliwie doczłapałem do zachodu.
Zadanie udało się wykonać ale przez jakiś czas z chodzeniem będzie problem. Muszę odpuścić najbliższe zawody - Piętnastkę Bełchatowską. Dobrze, że do pracy można śmigać kochanym rowerkiem.

Czasy (w min) pokonywania kolejnych, pięciokilometrowych pętli:
44(z Tadkiem); 44(z Kasią); 40; 40; 41; 41; 40; 40; 41; 43(z bąblami); 43; 43; 37(4km)



Jesienny Biatlon Biegowy 2012

Niedziela, 4 listopada 2012 | dodano: 04.11.2012

.
Dzisiaj zasmakowałem biegania połączonego ze strzelaniem.


Zbiórka pod Stajnią Biały Borek.

wpis do uzupełnienia