Rower wygodnictwo.
-
DST
16.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
.
Od października co poniedziałek od 20:30 dwie godziny na sali gimnastycznej. Godzina potu i godzina piłki. Rowerek dowiezie na toto i przywiezie z tego tam. . Najpewniejszy, najwygodniejszy, najtańszy, najpunktualniejszy transport. Może i pachnie wygodnictwem czy skąpstwem.
Rower symbolicznie.
-
DST
6.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
.
Zima chwilowo odpuściła i można było spokojnie kręcić. Jednak mnie dzisiaj ciągnęło by nadrobić zaległości "z buta". Marzył mi się w tym roku pierwszy w życiu maraton ale nie wyiszło. Marzenie pozostaje. Czy potrafię się z tym zmierzyć w nadchodzącym roku? Dzisiaj na treningu wyszedł półmaraton w dwie godziny ale wiem, że nijak to się ma do pełnego.
A rower jak co dzień tyle, że symbolicznie.
Morsy w wannie
-
DST
32.00km
-
Teren
2.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
Śnieżek pobielił wszystko dookoła a mrozik skuł Częstochowski Bałtyk więc tutejsze morsy w osobach Zabieganych wyrąbały pierwszą tej zimy wannę. Zaroiło się od foczek i morsów a że pachniało jeszcze mikołajkami więc czerwień wzbogaciła zimowy koloryt.
Morsy.
Nasze foczki.
Minusów tylko siedem a plusów?. Wesoło, zdrowo, przyjaźnie, spontanicznie... 
Coraz więcej osób morsuje się. Wkrótce trzeba będzie kuć większą wannę.
Wiara w moc gorącej herbaty z rumem łagodziła ból przemarzniętych palców u rąk.
Chciałem dzisiaj trochę pokręcić na rowerze, więcej niż tylko na morsowanie i z powrotem. Udało się. Po powrocie do domu pocałowałem klamkę zamkniętych drzwi i wróciłem nad zbiornik szukać zgubionych kluczy.
Nasze opustoszałe morsowisko na zbiorniku Bałtyk.
I tym razem miałem wielkiego farta.
Są!!!
W drodze powrotnej zahaczam o Jasną Górę. Jakaś dziękczynna zdrowaśka się należy.
Jeszcze tylko rzut oka na największą choinkę w Czewce i domowe ciepełko.
Pomocnicy Św. Mikołaja
-
DST
22.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
"Często dar jest niewielki ale skutek z niego ogromny."
..................Seneka Młodszy
.
Nieprawdopodobne, a jednak... Dwie godziny przed naszą akcją sypnęło śniegiem. Tylko tego nam brakowało bo pomysł aż prosił się o zimową scenerię.
Z dzwonkiem i w czapce Mikołaja przybiegam punktualnie o 18:50 w Aleje na zbiórkę Zabieganych,
dzisiaj w roli pomocników Św. Mikołaja.
Mamy do rozdania wśród dzieciaków spoooro czekoladowych mikołajów. Co tydzień o tej porze biegamy w ramach treningu po trasie Biegu Częstochowskiego. Dzisiaj dodatkowo podczas biegu, wpadniemy na kilka chwil do ośrodków, w których przebywają biedne dzieciaki. Powiadomiliśmy wcześniej opiekę o naszych nalotach więc czekają na nas i ku naszej ogromnej radości wszędzie spotykamy się z entuzjastycznym przyjęciem.
Dzwonki i nawoływania "ho, ho, ho, hoooo" otwierają przed nami drzwi. Robi się czerwono, wesoło i jakby świątecznie.
W Domu Małych Chłopców przy ul. Kubiny
W internacie dziewczynek przy szkole specjalnej Nr 43
(były śpiewy i tańce)
W Ośrodku Wychowawczym przy ul. Wyszyńskiego
To była również i dla nas niecodzienna zabawa. Na ulicach pozdrawiali nas przygodni, uśmiechnięci przechodnie. Kierowcy klaksonami.
Na koniec po przebiegnięciu dwóch pętli czyli 10 kilometrów odtańczyliśmy taniec Mikołajów trzymając się za ręce w tanecznym kręgu wokół olbrzymiej choinki na centralnym placu przed ratuszem.
Pomysł chyba przyjął się na stałe.
Nadszedł czas kalesonów i kominiarek.
-
DST
49.00km
-
Teren
18.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
Najwyższy czas dopuścić zimę do głosu. Od wczoraj zagościł minus. No cóż, przywróciłem do łask kalesony i nałożyłem kominiarkę.
Anwi zaproponowała odszukanie jaskini w Skałkach Dużych leżących w sąsiedztwie zamku Olsztyńskiego 

Otwór jaskini w Skałkach Dużych

Zadanie wykonane. Otwór jaskini namierzony. Na wiosnę zajrzymy do niej.
Przyjmuję zaproszenie na barszcz ukraiński w naszym ulubionym barze pod zamkiem.
W drodze powrotnej zatrzymujemy się w Górach Towarnych.
Schronisko w Górach Towarnych.
Otwór jaskini Dzwonnica.
81 Częstochowska Masa Krytyczna
-
DST
28.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj pod koniec masy rozpoczęła się zima.
Stawiło się tylko 54.
Ubywa nas.
A gdyby tak w Siedlcu?
-
DST
75.00km
-
Teren
10.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
W 2013 roku razem z anwi chcielibyśmy zaproponować dwudniowe jurajskie spotkanie bikerów na Jurze gdzieś w pobliżu Częstochowy. Takie tam, na luzie, ze wspólnym kręceniem i gitarą przy wieczornym ognisku. Mając w pamięci rewelacyjny Miting w Kobiernicach u Niradhary i Kajmana oraz śledząc imprezy integracyjno-sportowe u Kosmy liczymy, że i nasze spotkanie przyciągnie grono przyjaciół. Przy okazji spróbujemy pokazać z siodełka roweru mniej znane a ciekawe miejsca naszego odcinka Jury.
Propozycję skierujemy do wszystkich chętnych. Licząc się z indywidualnym podejściem uczestników do pobytu chcielibyśmy wytypować miejsce spotkania, które zadowoliłoby każdego.
Dzisiaj wybieramy się 30 km od Częstochowy by sprawdzić ofertę Schroniska Młodzieżowego w Siedlcu.
Budynek odnowionego w tym roku schroniska.
o schronisku
Spod Schroniska Młodzieżowego w Siedlcu.
Na odjezdne otrzymujemy od kierownika schroniska kilka map okolic Siedlca w tym dla rowerzystów. Naszą uwagę zwracają zaznaczone jaskinie: Na dupce i Na Kadzielni. Pierwszą znamy a tą drugą postanawiamy dzisiaj odszukać. Obie leżą na trasie Ścieżki dydaktycznej, którą schronisko wytyczyło na potrzeby swoich gości. Ścieżka na razie zaznaczona tylko na mapie. W terenie pozostaje samemu nawigować co też ma swój urok. O ile zlokalizowanie Góry Kadzielnia nie jest problemem to odnalezienie otworu małej jaskini (schroniska) na tej górze wymaga łutu szczęścia. Co rusz szerokie wąwozy, rozległe zagłębienia i rozrzucone grupy wapiennych ostańców w bukowych lasach.
Szukaj wiatru w polu. A może wśród tych skałek?
Godzinne poszukiwanie nie przynosi rezultatu. Po powrocie do rowerów podejmujemy jeszcze jedną próbę odnalezienia otworu jaskini tym razem w innym kierunku. I udaje się!
Skałka z otworem jaskini Na Kadzielni.
Wapienne grupy ostańców ukryte w bukowych, srebrnych lasach są tak piękne, że musimy tu jeszcze wrócić. W drodze powrotnej zatrzymują nas skałki położone za Trzema Jesionami. Okazuje się, że i one mają swoją jaskinkę.
Otwór jaskinki pod skałami leżącymi za Trzema jesionami w Siedlcu.
Tarnina w tym roku obrodziła
-
DST
45.00km
-
Teren
25.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
.
Nową groblą wzdłuż Warty docieramy do mostu w Mirowie. Po drodze podziwiamy loty łabędzi nisko nad korytem rzeki. Słychać charakterystyczny łopot skrzydeł. Dla rozgrzewki kamienisty, ambitny podjazd pod Przeprośną Górkę. Miła pogawędka z grupą Rafika i dalej asfaltem do Mstowa. Marzy nam się udany zbiór dorodnej tarniny na pobliskich górkach. Faktycznie tarnina w tym roku obficie obrodziła. 

Zbieramy do żołnierskiej menażki pamiętającej II wojnę światową. To pamiątka, którą anwi przechowuje po ojcu.
Zadowoleni ze zbiorów lądujemy na pizzy posciutto (ser, szynka, pomidor, oregano + sos czosnkowy) w pizzerii "Pod stodołami".
Jeszcze tylko odnalezienie (dla mnie po raz pierwszy) żydowskiego cmentarza w Mstowie i ku domowi na niedzielny rosół.
Jedna z kilku pozostałych, przewróconych macew zarastających trawą.
Niepodległościowy trening od świtu do zmierzchu.
-
DST
8.00km
-
Teren
2.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
.
To będzie się dłuuugo goić. Na obu stopach krwawe ślady przeszło 70 tys. kroków, którymi od wschodu (6:51) do zachodu (16:01) słońca pokonałem 64 km na kijach. Czyli dziewięć godzin NW non stop. 
Stało się już naszą klubową, świecką tradycją przemierzać systemem sztafetowym pięciokilometrową pętlę po Promenadzie i lasku aniołowskim w dniu Święta Niepodległości od świtu do zmierzchu. Większość robi to rekreacyjnym biegiem ale mile widziane są i inne formy pokonywania dowolnych zmian: NW, rolki, nartorolki, rower, z psem...
Ten rok, w którym wyjątkowo często sięgałem po kije startując w dziesięciu zawodach Nordic Walking zapragnąłem zakończyć mocnym akcentem NW, po prostu wyśrubowaną życiówką. Postawiłem przed sobą konkretne zadanie: przez całość świątecznego treningu napierać na kijach. Matematycznie wychodziło, że mógłbym nabić sześćdziesiąt kilometrów pod warunkiem, że baterie nie wysiądą, nie dopadną mnie skurcze nóg i nie nabawię się poważniejszych bąbli. Przez tydzień wcinałem pestki dyni by naturalnie domagnezować się i smarowałem stopy maścią ochronną. Wielkim sprzymierzeńcem stała się też śliczna, jesienna pogoda.
Pokonując prawie trzynaście razy pętlę, co rusz pozdrawiany przez uczestników kolejnych zmian sztafety i przy obecności licznych mieszkańców Częstochowy, którzy okupowali promenadę i ścieżki lasku szczęśliwie doczłapałem do zachodu.
Zadanie udało się wykonać ale przez jakiś czas z chodzeniem będzie problem. Muszę odpuścić najbliższe zawody - Piętnastkę Bełchatowską. Dobrze, że do pracy można śmigać kochanym rowerkiem.
Czasy (w min) pokonywania kolejnych, pięciokilometrowych pętli:
44(z Tadkiem); 44(z Kasią); 40; 40; 41; 41; 40; 40; 41; 43(z bąblami); 43; 43; 37(4km)
Jesienny Biatlon Biegowy 2012
-
DST
60.00km
-
Teren
8.00km
-
Sprzęt DEMA Deor (skradziony w 2013)
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
Dzisiaj zasmakowałem biegania połączonego ze strzelaniem.
Zbiórka pod Stajnią Biały Borek.
wpis do uzupełnienia







