7 Bieg Częstochowski - w roli pacemakera-zająca i ...
-
DST
35.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak ten czas szybko leci. Po raz szósty za przyzwoleniem Orgów zamieniam Bieg Częstochowski w duathlon.
W tym roku padł rekord trasy 0:29:56.
Dystans 10 km - dwie pięciokilometrowe pętle wokół Jasnej Góry.
Od samego startu najmocniejsi na czele. Wygra Kenijczyk ROP w niebieskiej koszulce. Drugi linię mety minie jego rodak KEMBO z Nr 44. Trzeci będzie Ukrainiec PECZNIKOV z Nr 1151. Za nimi najlepsza z kobiet - Kenijka BARSOSIO. Było ostro.
1km - odskakuje 2 Kenijczyków i 2 Ukraińców
4km - prowadząca dwójka Kenijczyków
Najszybszy! Ja niestety zostałem przyblokowany razem z pilotującym wozem policyjnym na pasie dla tych co kierują się na drugą pętelkę. W tym momencie powinienem być przed zwycięzcą i rozpoczynać bieg. Tracę cenne sekundy.
i...
teraz moja dycha "z buta".
4 kilometry po za mną. Upał robi swoje. Ciężko. Umęczyła też wyjątkowa nerwówka gdy torowałem na rowerze Kenijczykowi drogę w Alejach przebijąc się przez dublowanych biegaczy, którzy zajmowali całą szerokość wąskiej, brukowanej ulicy.
Mój 5km - za chwilę sam wyruszę na drugie okrążenie
Od tego momentu bardzo cenna jest dla mnie pomoc kochanych przyjaciół:
- Marino błyskawicznie toruje mi drogę przez metę. Środek alei za metą jak zwykle zatłoczony przez biegaczy, którzy ukończyli bieg, przez widzów i osoby towarzyszące.
- Jaq przyłącza się dla towarzystwa na całą pętlę
- Iwona czeka w parku z izotonikiem
- Tomek dołącza na Rynku Wieluńskim
- Monika w Alejach
- Kuba, Tadek, Boguś na końcówce
i czirliderki przed metą
Zabrakło jednego - czternastu sekund do dogonienia ogona biegu. Chyba jednak wiem gdzie leży pies pogrzebany.
Żal? Złość?
Nic z tego. Świetna zabawa.
------------------------------------------------------
Kolekcja koszulek Biegów Częstochowskich
-----------------------------------------------------
Na zakończenie chciałbym podziękować wszystkim autorom cudownych zdjęć, które pozwoliłem sobie wykorzystać w fotorelacji. Niech ich praca będzie świadectwem wspaniałej imprezy. Na pewno da wielką radość uczestnikom.
Do Grobu Pańskiego Kalwarii Wąsoskiej
-
DST
82.00km
-
Teren
5.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
.
Rano "malowanie" jaj wielkanocnych, w południe ze święconką, a po obiedzie rowerkiem do Grobu Pańskiego - 30 stacji Kalwarii Wąsoskiej. To tylko 40 kilometrów od Częstochowy ale dzisiaj przy pogodowej ruletce wypad dość chojracki.
Kalwaria w Wąsoszu Górnym ma 33 stacje - tyle ile lat żył na ziemi Jezus Chrystus.
Tablica informacyjna o stacjach Kalwarii Wąsoskiej © krzara
Usytuowana jest nad zakolem lewego brzegu Warty.
Widok na zakole Warty z kapliczki Kalwarii Wąsoskiej © krzara
Grób Pański - 30 stacja Kalwarii Wąsoskiej © krzara
Jak dynamiczna była dzisiaj zimowo-wiosenna pogoda niech świadczą te dwa zdjęcia:
Pierwsze - 10 km do celu. Przede mną chmury burzowe i grzmi.
Kładka na Warcie między Władysławowem a Brzózkami © krzara
Drugie - w drodze powrotnej. Coś koło zera i to co leży na polach również przyjąłem na siebie.
Bardziej zima czy bardziej wiosna © krzara
Brr. Byle jak najszybciej do domu.
Wszystkim
Wesołych Świąt © krzara
Polskie schrony Lublińca
-
DST
96.00km
-
Teren
10.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Anwi na pewno nie byłaby zachwycona propozycją takiego wyjazdu. Tak więc pod jej chwilową nieobecność na rowerowych szlakach postanowiłem rozprawić się z nurtującym mnie od dwóch lat tematem. Zlokalizować cztery polskie schrony z 39 roku na linii obrony zachodniej granicy w okolicach Lublińca gdzie stacjonował 74 Górnośląski Pułk Piechoty.
Lubliniec - schron na wzgórzu
Od niedawna ma tablicę pamiątkową
Drzwi i strzelnicę schronu zakratowano
Lubliniec - schron w pobliżu wiaduktu kolejowego
Ucho i strzelnica schronu
Lubliniec - schron w centrum miasta na prywatnej posesji
Od strony ogródka
budowa schronu
Lubliniec - schron wywieziony i porzucony na bocznicy kolejowej
Z widocznymi śladami po nieudanych próbach rozbijania młotami pneumatycznymi
Obronna pozycja polowa "Lubliniec"
Lekcja pokory
-
DST
90.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Asfaltowa, kilkukilometrowa ścieżka między Pustelnią w Czatachowej a Żarkami to nie najlepsze miejsce do śmigania na rolkach. Bardzo trudna i niebezpieczna ścieżka. Cały czas poprowadzona lasami. Mocno pagórkowata i z licznymi zakrętami. Bardzo atrakcyjna turystycznie bo z jednej strony Pustelnia Ducha Świętego, z drugiej Sanktuarium w Leśniowie a po drodze
Strażnica w Przewodziszowicach © krzara
ruiny strażnicy w Przewodziszowicach. Sporo na niej turystów pieszych i kijarzy. Staje się miejscem spacerów rodzin z dziećmi i psami. Przyciąga licznie rowerzystów zwłaszcza szosowców. Pół biedy gdy świetnie jeździsz na rolkach, masz świadomość tego wszystkiego i znasz ścieżkę. Jedziesz wolniej i czujnie. Z perspektywy roweru nie czuje się tu żadnego zagrożenia na zjazdach i zakrętach bo masz hamulce. Na rolkach gdy cię ponosi i nie wiesz co będzie na zjeździe za zakrętem masz śmierć w oczach. Bogu dziękuję, że dwa razy zadziałał we mnie instynkt samozachowawczy i świadomie przy 30/godz uciekłem na pobocze ratując się wywrotką.
I jeszcze jedno. Mimo, że asfalt na razie równiutki to w połowie zasypany igliwiem. Jeśli mokrym tak jak dzisiaj to jest na niej dodatkowo potwornie ślisko.
Mój sen o cudownym śmiganiu na rolkach po nowo wyasfaltowanych jurajskich ścieżkach prysł. Dostałem nauczkę. Za słaby jestem na takie trasy. Wracam na niziny, potrenuję hamowanie i pomyślę o ochraniaczach. Ostrzegam wszystkich początkujących miłośników rolek. Rolki to nie rower na którym i 70/godz spokojnie wykręcisz na asfaltowym zjeździe. Rolki to odjazd przy najmniejszej pochyłości. Bardzo szybko może cię ponieść na zjeździe i stracisz możliwość hamowania.
Rolki częściej w tym roku.
-
DST
36.00km
-
Teren
2.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
W planach 8 Skate-Maraton Borów Dolnośląskich na początku lipca. Korzystając z pięknej pogody pojechałem na jedyną dla Częstochowy w miarę przyzwoitą ścieżkę gdzie można pośmigać na rolkach. Prawie dwukilometrowa, lekko pofalowana prosta. W dwóch godzinach dwanaście nawrotek dało 45 km.
Rowerem na trening rolkowy © krzara
XXXIX Bieg Piastów - udane zakończenie sezonu biegówkowego
-
DST
51.00km
-
Aktywność Narciarstwo
.
Start w głównym biegu 50 km CT (stylem klasycznym), najsilniej obsadzonym w historii Biegu Piastów z racji włączenia go po raz pierwszy do corocznego cyklu FIS Maraton Cup (9 światowych biegów Worldlopped z dystansami min. 42 km).
30 kilometr - Orle
Ukończyło 1492 zawodników. Ja uplasowałem się na szatańskim 666 miejscu z czasem 4:13:04. Tym samym wywalczyłem najlepszy z dotychczasowych, czwarty sektor startowy (600-800) na 2016.
Jakuszyce - magiczne miejsce, mekka biegaczy narciarskich przyciągnęły mnie siódmy raz a np. Andrzeja, mojego starszego kolegę 34 raz. No cóż, lepiej później niż wcale.
Polana Maliszewskiego. Przyglądam się startowi na 15 km CT
Relacja
43 Tartu Maraton - Estonia zachwyca biegaczy narciarskich trasami
-
DST
63.00km
-
Aktywność Narciarstwo
.
.
W ulubionej bufce (jest rowerek?) wystartowałem w 43 Tartu Maraton na dystansie 63km. Apetyt urósł w miarę jedzenia i po kolejnych biegach ze światowej ligi Worldloppet:
-
Bieg Piastów (Polska) - 50km CT (2008; 9; 10; 11; 12; 13)
-
Marcialonga (Włochy) - 70km CT (2012)
-
Koenig Ludwig Lauf (Niemcy) - 50km CT (2013)
do swojego menu dopisałem:
-
Tartu Maraton (Estonia) - 63km CT (2015)
Moja książeczka menu ma kilka pustych kartek więc może Bóg da mi szansę dopisać i skosztować kolejny przysmak.
8:30 Stadion w Otepie (Estonia) - przed startem
Na trasie
Stadion w Elvie (Estonia) - po minięciu mety
Styl - klasyczny
Dystans - 63km
Czas - 5:06:35 (czas zwycięzcy Norwega - 2:43:41)
Miejsce w open - 2628 na 4463 którzy ukończyli
Miejsce w kat. M60 - 80
Relacja z pobytu w Estonii
Radość od bezimiennych
-
DST
21.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
"Dana, powiedz dzieciakom, że wiozę z targów psiaka... Tak, tak, dobrze słyszysz, będziemy mieli psa." - tak w rozmowie telefonicznej informowałem żonę gdy wracałem z targów w Norymberdze. Aby zrobić większe wrażenie na domownikach stawiam u nogi przed drzwiami, cudownego, dużego, groźnego wilczura z uśmiechniętą mordą i dzwonię do drzwi... Reakcja córki, syna i żony, ich miny i okrzyki przerażenia niesamowite. A to była tylko pluszowa zabawka, do złudzenia przypominająca prawdziwego dużego psa. Pies robi wrażenie na człowieku.
Wczoraj po dwudziestu latach od tamtego, wesołego wydarzenia w rodzinie a po przeszło sześćdziesięciu nie imania żadnego zwierzaka, nawet rybki w akwarium, zafundowałem sobie dwugodzinną przygodę z prawdziwymi psami. Chojrakiem to ja nie jestem zwłaszcza , że i ja i siostra byliśmy pogryzieni w dzieciństwie przez psa dziadka. Siostrze pozostawił szramę na policzku a mnie pogryzł palca.
Dlatego z rezerwą i dużą, przynajmniej na początku ostrożnością podszedłem do kontaktu z przydzielonymi psami. Na szczęście jak zauważyłem to nie wyprowadzający jest obiektem zainteresowania mieszkańca schroniska dla bezdomnych i bezimiennych. Pies węszy okazję by wyrwać się z klatki, by poczuć przestrzeń przed sobą, biec, znaczyć teren, czuć się wolnym i robić to co chce.
Haski, pierwszy wyprowadzony przeze mnie pies z białą tęczówką prawego oka i brązową lewego od razu dawał sygnały, że nie interesuje go spacer a tylko bieganie.
Kilka razy miałem okazję oglądać zimą na Polanie Jakuszyckiej zaprzęgi sań. Podziwiałem jak psy haskie rwą się do biegu, jak są w swoim żywiole gdy ciągną sanie. Widziałem również hodowlę haskich w Biskupicach pod Częstochową.
Tak więc chcąc umożliwić chociaż namiastkę aktywności mojej sportowej psinie zaliczałem biegiem ścieżki wokół pierwszego jeziorka koło schroniska. O spacerze nie było mowy a haski nadal nie zauważał mojej obecności. Tylko napięta cały czas smycz mogła przypominać mu, że nie do końca jest wolny. Ale i tak zawsze był górą i on nadawał tempo biegu. Dzięki Robertowi, który też wybrał biegacza i czuwał nade mną gdy biegliśmy razem uniknąłem kilku błędów np:
- pozwolić psu napić się trochę wody ale tak by nie zamoczył łap
- izolować psa od psów z innych boksów
Zadowolony z pierwszego wybiegania mimo zerowej wdzięczności ze strony mojego haskiego podszedłem do wyboru kolejnego bezimiennego. Z dziesiątego boksu, w którym wolontariuszka fachowo szykowała sześć psiaków do wydania zaczepiając smycze do obroży, największy, do tego chyba najbardziej skaczący i szalejący przypadł akurat mnie. Chwila nieuwagi i mój stalowo-czarny zwierzak tuż po uchyleniu boksu rzucił się do ucieczki i wyrwał smycz z mojej dłoni. Przeraziłem się. Na szczęście teren schroniska był zamknięty a wolontariusze pomogli schwytać gagatka.
Wiedziałem, że ten to dopiero da mi popalić. Tym razem na bieg wyruszyłem z Bogdanem. Bogdan dużo lepiej biega ode mnie i do tego na smyczy miał kolejnego haskiego. Przyznam się, że gdyby nie mój drugi bezimienny, który cały czas ciągnął mnie wokół dwóch jeziorek czyli jakieś trzy kilometry to ja bym tak szybko tych jeziorek nie obiegł. Pomogła mi w tym również inna, charakterystyczna cecha mojego czteronożnego biegacza. Nie miał cech przodownika. Gdy doganiał a następnie wyprzedzał haskiego Bogdana to natychmiast zwalniał. Nie chciał prowadzić. Ponownie więc prowadził haski a mój gonił go. Świetny trening interwałów dla biegacza. Chyba nie należę do osób bezinteresownych bo myślę sobie, że biegane z bezimiennymi to czerpanie korzyści przede wszystkim dla siebie. Radość, towarzystwo, trening. Trafiłem na dwa psy o bardzo dobrej kondycji, lepszej niż moja. Chyba więcej brałem od nich niż im dawałem.
PS
Od kilku miesięcy nasz klub Zabiegani Częstochowa propaguje i uczestniczy w wyprowadzaniu psów ze schroniska na spacery i bieganie.
temat na forum Zabieganych
Dzisiaj wyprowadziliśmy 51 psów. Każdy z nich chociaż przez pół godziny poczuł wolność i swobodę.
A w myślach Juramarathon 2007
-
DST
90.00km
-
Teren
35.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwszy, konkretny wypad w nowym roku. W kochaną Jurę, na pierwsze odcinki trasy Juramarathonu, który w 2007 roku zapoczątkował moją przygodę z rowerem górskim. Czuję wielki sentyment do tych zawodów. To były moje pierwsze rowerowe zawody w życiu. Kilka miesięcy przygotowań. Objeżdżanie trasy z
anwi. Plecak, bukłak, SPDy - same nowości! Do tego startowałem z synem (drugi w kat. M20). Bardziej się bałem o niego niż o siebie. Na trasie 15 punktów kontrolnych. Dwa bufety: na 60 km w Podlesicach i na 120 w Rabsztynie. Groźna kiera na 180 km, po której pozbierałem się (okulary wbiły się między oczy) i z rozwalonym dziobem wywalczyłem trzecie miejsce w kat. M50. Chcę sobie przypomnieć tamte chwile. Gna mnie również ciekawość na ile zmieniły się drogi i ścieżki tamtej trasy.
Opuszczam Olsztyn i czerwonym rowerowym na Zrębice © krzara
Tu, na 22 kilometrze był pierwszy punkt kontrolny.
30 czerwca 2007 roku przejechałem w 10 godz 13 min cały czerwony szlak rowerowy od Częstochowy do Krakowa nie rozglądając się na boki. Poza zamkami nie widziałem żadnych ostańców.
Dzisiaj wypatrzyłem piękny w Suliszowicach. Nie wiem jak go nazywają.
Ostaniec na Jurze w Suliszowicach © krzara
W zagłębieniach skałek trochę tak bardzo brakującego o tej porze koloru.
Skalniaki - rojniki na jurajskich skałkach © krzara
Przed Ostrężnikiem kilka długich odcinków leśnych wysypanych grubym żużlem. Totalna profanacja jurajskich szlaków rowerowych.
Docieram do Ostrężnika © krzara
Powrót asfaltem ale myśli kierują się ku dalszym odcinkom Juramarathonu.
Szybko pędzi wielki pociąg, wciąż płynie czas...
-
DST
21.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
W ostatnim dniu roku lubię przyjść przed cudowny obraz Matki Bożej Częstochowskiej, powspominać co wydarzyło się w ciągu roku i podziękować za dobro, którego doświadczyłem. Ot, taki mój rachunek sumienia. Ileż to razy podejmowałem decyzje w sprawach ważnych, mniej ważnych i błahych. Czy trafne? Wiele rzeczy spieprzyłem ale wiele wyszło. Życie niesie coraz więcej atrakcji. Otoczenie co rusz zmienia się. Znajomości i przyjaźnie inne niż wczoraj. Szybkość, zmienność, różnorodność określają współczesne czasy. Nawet Pendolino wjeżdża od połowy grudnia na częstochowski dworzec.
Czasami nucę sobie piosenkę ze studenckich czasów
Wciąż płynie czas
Jakże aktualną, dla mnie ponadczasową.
Wspominam bo fajnie było
pobiegać na biegówkach
pomorsować się
popilotować duuużą stawkę biegaczy
samemu pobiegać
poleniuchować
pograć i pośpiewać
pobłaznować (jestem synem górnika)
poszukiwać
ponapierać
poskakać
poorbitować
pospacerować
poznawać zakręconych ludzi
popenetrować
poprzebierać się
postrzelać
pudłować
i mieć bratnią duszę
a od czasu do czasu walnąć piwko w dobrym towarzystwie
Dziękuję wszystkim, dzięki którym przeżyłem miłe chwile w mijającym roku.