krzara prowadzi tutaj blog rowerowy

krzara

W poszukiwaniu Marysiek

Niedziela, 10 lutego 2013 | dodano: 18.02.2013

.
Mała Maryśka i Duża Maryśka to wzgórza z wapiennymi ostańcami ukryte w podczęstochowskich lasach.


Mała Maryśka


Widok na Srocko z Dużej Maryśki.


Przeprośna Górka z Sanktuarium Ojca Pio.



41 Koenig Ludwig Lauf - pogodowa ruletka z happy endem.

Środa, 6 lutego 2013 | dodano: 06.02.2013

.
Takim trafnym tytułem opatrzono w lokalnej, niemieckiej gazecie artykuł o tegorocznym, słynnym biegu Koenig Ludwig Lauf zaliczanym do 16 biegów Worldloppet.


41 Koenig Ludwig Lauf zaliczony!

No cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Mając za sobą 5 startów w Biegu Piastów na dystansie 50km klasykiem i zaliczoną w ubiegłym roku Marcialongę (70km CL) we Włoszech zamarzył nam się kolejny start w biegu o randze Worldloppet. Nam, to znaczy kumplom Tadkowi, Pawłowi i mnie. Wybór padł na Koenig Ludwig Lauf rozgrywany w Niemczech ze startem w Ettal a metą w Oberammergau. Dostępne wpisowe (40 EUR), koszty transportu rozłożone na trzech oraz przymiarka do skromnego wiktu pozwoliły myśleć o tygodniowym, zimowym wyjeździe. Drugim autem wyruszyła z Częstochowy kolejna czwórka z naszego klubu Ratrak: Jurek, Danusia, Andrzej i Magda. Dołączyli również do nas zaprzyjaźnieni łodzianie Pawros z Gosią. Herman, gospodarz przytulnego pensjonatu Edelweiss w Oberau miał więc wśród swoich pensjonariuszy wesołą, trzymającą się razem dziewięcio osobową grupkę Polaków. W ramach zakwaterowania mieliśmy obfite śniadania natomiast obiadokolacje robiliśmy we własnym zakresie. Na nich królowały oczywiście codziennie makarony z różnymi sosami i dodatkami. Do szczęścia potrzebowaliśmy tylko śniegu. Niestety śnieg czyli to co wydaje się oczywistą oczywistością zimą w górach z dnia na dzień znikał w oczach. Albo topiły go plusowe temperatury dochodzące w środę nawet do 14 stopni albo spłukiwał go padający przez dwie doby deszcz. Bardzo wysoka, światowa ranga biegu ściągnęła czołówkę biegaczy na czele z Norwegami braćmi Aukland, Szwedem Ahrlin'em i Czechem Rezacem. Niestety na biegówkach nie da się wprowadzić klauzuli "zawody odbędą się bez względu na pogodę" i ona też mocno zamieszała. Można trenować w deszczu, na oblodzonych trasach, omijać poletka wody, po torach zasypanych szyszkami, liśćmi i gałązkami ale na zawody potrzebna wymagana, minimalna warstwa śniegu żeby założyć tory i przygotować trasę.


Nasza meta - Pensjonat Edelweiss w Oberau.

Do Oberau (60km za Monachium a 7km przed Garmisch- Parten-Kirchen) gdzie będziemy przebywać docieramy pod wieczór po przejechaniu 1000km. Jestem wyraźnie nie w sosie. Zmęczony podróżą, zimny pokój, zakaz korzystania z kuchni w pensjonacie. Po męskiej rozmowie z gospodarzem udaje mi się jednak wywalczyć zgodę na codzienne gotowanie makaronu. Dostaję też dodatkowy koc. Na szczęście te problemy znikną już po pierwszym wieczorku przy bawarskim piwku i Herman zadba o nas.

Wtorek - wizyta w biurze zawodów w Oberammergau. Dowiadujemy się, że organizatorzy wykreślili kilkanaście kilometrów trasy z braku wystarczającej ilości śniegu i poprowadzą bieg po płaskiej pętli pokonywanej dwa razy. Tym samym skrócili dystans do 42km. Wypadły najtrudniejsze odcinki. Z jednej strony cieszy bo daleko nam do zawodowców z drugiej pierwsze rozczarowanie. Jedziemy w rejon startu i robimy jakieś 25km. Śnieg lepki, tępy.


Nasza paczka na punkcie informacji o biegu.


Nasz pierwszy trening.


Oznakowanie tras biegowych.

Środa - Tadek i Paweł są znacznie lepsi ode mnie na biegówkach. Niech razem trenują. Na trening jadę więc z Pawrosem tym bardziej, że jest miłośnikiem geocachingu i obiecał mi wspólne szukanie w drodze powrotnej mojego pierwszego geocache'a.


Rozgrzewka.

W nocy lekki mróz zmroził tory. Przysłowiowa szklanka w torach i poza torami. Ciężko wbić kijki w oblodzony śnieg. Na zjazdach bijemy rekordy prędkości. Strach pomyśleć co byłoby w trakcie zawodów gdy będzie startować razem prawie 2500 zawodników. Prognozy zapowiadają dalsze ocieplenie.

Kolejne 25 kilometrów treningu a w drodze powrotnej szukanie geocache'a.


Jest! Odnalazłem w lesie mój pierwszy geocache.


A to moje potwierdzenie odnalezienia geocache'a - wpis do notesu chowanego razem z giftami w pudełku.
Wieczorem trochę turystyki czyli wyjazd do Garmisch-Parten-Kirchen


Ratusz w GAPA.

i

jak co dzień po obiadokolacji nocne Polaków rozmowy.

Czwartek - Wiosenna, słoneczna pogoda. Mam ochotę porobić trochę zdjęć w ciekawszych miejscach na trasach.


Opactwo Benedyktynów z XIV - Klasztor w Ettal.


Kapliczka w Graswang.


Polana startowa w Ettal.

Piątek - Pada. W planie wyjazd do Oberammergau aby pobrać numery i pakiety startowe a potem krótki trening.


Wspólne śniadania.


Z pakietami startowymi.



Sobota - Deszcz padał przez całą noc i pada dalej. Z internetu dowiadujemy się, że odwołano dzisiejszy bieg na 50 km łyżwą. Martwimy się o nasz jutrzejszy start. Co chwila spoglądamy przez okno wypatrując zmiany pogody.


Czapeczki przygotowane.

Wreszcie w południe spada temperatura do zera a potem do minus dwóch stopni i krople deszczu zamieniają się w płatki śnieg. Wraca zimowa sceneria. Jedziemy do Ettalu obejrzeć przygotowania na polanie startowej i na metę do Oberammergau.


Klasztor w Ettal w zimowej scenerii.


Stadion w Oberammergau z metą biegu.


Jutro tu będziemy finiszować.

Wieczorem ostatnie przygotowania:

Ślizgi parafiną CH8 (1st/-4st), pod stopą na trzymanie 7 warstw V45 (świeży śnieg, 0st/-3st).


Pawros i Jurek przyszywają flagi na czapeczki.


Niedziela
Jest bardzo dobrze! Trzy na minusie i dopadało 20 cm śniegu. Czyli smary trafione a trasy powinny być przygotowane. Godzinę przed startem, który przewidziano na 9:00 jesteśmy na polanie startowej w Ettal. Większość torów zajęta nartami zawodników. Zawodnicy oddają na bagaż duże, czerwone worki z ubraniami do przebrania na mecie.


Z Pawrosem na starcie.

Po dużych perypetiach (Tadek zostawił chip w worku bagażowym a ja etykietą startową w hotelu) na jeden gwizdek rusza jednocześnie z polany 2500 osób.



Istna bitwa pod Grunwaldem. Pierwsi pechowcy rozkraczeni leżą w torach i blokują jazdę. Połamane i pogubione kijki. Ciżba i pokrzykiwania gdy jeden na drugiego najeżdża. Tu organizatorzy dali ciała. Starty przy tak dużej ilości zawodników powinny odbywać się falowo z sektorów co kilka minut. Tym bardziej, że kilkadziesiąt torów na polanie szybko zwęża się do kilku a potem do trzech, a nawet miejscami do dwóch.
Wystartowałem z końca stawki (musiałem wyrobić tuż przed startem duplikat brakującej etykiety startowej) i to niestety przekreśliło szansę na lepszy wynik. O wyprzedzaniu można było myśleć dopiero po kilku kilometrach gdy pojawiały się luki między zawodnikami w torach. Początek to walka o to aby nie władować się na zawodnika jadącego przed tobą lub tego co się przewrócił i zajmuje trzy tory. Szczęśliwie unikam sytuacji kolizyjnych. Na częstych bufetach sięgam tylko w biegu po picie i żelki. Dużą niedogodnością są fatalnie rozjeżdżone tory, które prowadzą narty we wszystkie strony. Trasa w większości płaska więc dużo idzie na pchaniu. Po prawie 3,5 godzinach napierania ostatnia prosta przed metą. A jednak nam się udało! Kapryśna pogoda w ostatniej chwili zaskoczyła! Pogodowa ruletka z happy endem.


Andrzej na mecie.


Z Piotrem mieszkającym w Norwegii. Zaprasza na bieg Birkebeiner (54 CT) rozgrywany w ramach Worldloppet w Norwegii.


Na sali po biegu.


Po odebraniu nart zbiorowa fotka Częstochowian z Ratraka.

Koenig Ludwig Lauf zaliczony!

------
Dystans: 42 km
Miejsce: 1407 w open na 2170
Czas: 3:27:44



V Bieg Narciarski o Puchar Sokolich Gór

Wtorek, 5 lutego 2013 | dodano: 06.02.2013

.
Zawody odbyły się w niedzielę 27 stycznia na naszych trasach w Biskupicach. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu Grzesia szefa Narciarskiego Klubu Ratrak, kilku zapaleńcom i wyjątkowo kapryśnej ale sprzyjającej w tym dniu zimowej pogodzie mieliśmy wreszcie po dwóch latach przerwy kolejne zawody o Puchar Sokolich Gór na dystansach 5km i 10km. Miło zanotować, że organizatorzy profesjonalnie przygotowali 10 kilometrową, urozmaiconą trasę biegnącą jurajskimi lasami. Zadbali również o oprawę medialną, internetowe zapisy, elektroniczny pomiar czasu, posiłek po zawodach, medale, puchary i nagrody. Dla bezpieczeństwa wyłączono najtrudniejszy 400 metrowy odcinek ze zjazdem.


Tu prowadzę grupkę ale czołówka daleko w przodzie.

Dobra frekwencja (65 osób na 10km i 33 osoby na 5km) świadczy o dużym zainteresowaniu biegówkami i dobrej ocenie zawodów.

---------
Dystans: 10km
Miejsce: 16 na 65
czas: 0:48:33
strata do zwycięzcy: 0:13:46



To tu, to tam.

Wtorek, 22 stycznia 2013 | dodano: 22.01.2013

.
Spadł śnieg. Ciężko się jeździ.



To tu, to tam.

Poniedziałek, 21 stycznia 2013 | dodano: 22.01.2013

.
I przez cały dzień trochę nazbierało się.



Niedzielnie

Niedziela, 20 stycznia 2013 | dodano: 20.01.2013

.
Za tydzień Klub Ratrak organizuje zawody na trasach w Biskupicach. Będzie to 5 Bieg o Puchar Sokolich Gór. Dystanse 5km i 10km.
Dzisiaj okazja do dłuższego treningu. Pokonuję trzy razy 10 kilometrową pętlę. Trasa przygotowana profesjonalnie. Gdyby jeszcze trochę dosypało śniegu byłoby cudownie. Naliczyłem ze czterdzieści osób na biegówkach a więc pomysł tras wspaniale wypalił.

Wieczorem przeszło godzina biegówek na promenadzie w roli instruktora. Kumpel stawia pierwsze kroki.

Na koniec zmiana butów, kask i symbolicznie rowerek tak aby zamknąć rowerową siedmiodniówkę od poniedziałku do niedzieli.



Sobotnio

Sobota, 19 stycznia 2013 | dodano: 19.01.2013

.
Amatorski Klub Narciarski "RATRAK" do którego należę jeśli tylko jest śnieg kładzie mechanicznie podwójne tory na naszych trasach biegowych w Biskupicach pod Częstochową. Wytyczona jest 10 kilometrowa pętla po leśnych ścieżkach.
Teren pofałdowany ale łatwy do biegania.
W południe zaliczyłem dwie pętle. Jutro powtórka z rozrywki.
Wieczorem troszkę na rowerze.



Piątkowo

Piątek, 18 stycznia 2013 | dodano: 19.01.2013

.
Kumpel wchodzi w biegówki. Moim zadaniem jest wprowadzić go w arkana tej sztuki.
Dzisiaj zrobiliśmy pierwszy krok - kupiliśmy kijki w Inter Sporcie.
Kijki dobiera się wg wzoru:
wzrost - 30 cm
albo dobieramy kijek tak aby wyciągnięta ręka trzymająca kijek układała się poziomo.
Oferta kijków w częstochowskich sklepach sportowych żenująca.



Czwartkowo.

Czwartek, 17 stycznia 2013 | dodano: 17.01.2013

.
Zimowa aura. Sześć minusów.
.
Sauna z tarzaniem w śniegu.



Środowo

Środa, 16 stycznia 2013 | dodano: 16.01.2013

.
Dzień tylko z jednym minusem, tym od Celcjusza.

Wieczorem dwie godziny na biegówkach 19:45-21:45